Są związki, które przypominają spokojną przystań. Nawet gdy pojawia się konflikt, druga osoba nie staje się wrogiem. Rozmowa nie zamienia się w pole bitwy, a trudne emocje nie rozwalają wszystkiego jak sztorm rozbijający latarnię morską. Są też relacje pełne napięcia, niedopowiedzeń i emocjonalnych huśtawek, gdzie jedno słowo potrafi uruchomić lawinę lęku, wycofania albo agresji. Różnica bardzo często nie polega na sile uczucia. Polega na dojrzałości emocjonalnej.
Dojrzałość emocjonalna nie oznacza bycia zawsze spokojnym, opanowanym i „zen”. Nie jest też brakiem emocji. Wręcz przeciwnie. To umiejętność przeżywania emocji bez niszczenia siebie i drugiego człowieka. To zdolność do pozostania w kontakcie nawet wtedy, gdy pojawia się złość, rozczarowanie czy lęk. Człowiek dojrzały emocjonalnie nie jest idealny. Po prostu potrafi brać odpowiedzialność za swoje reakcje.
Miłość to nie tylko uczucie, ale zdolność do regulowania siebie
Wiele osób wchodzi w relacje z przekonaniem, że jeśli uczucie jest silne, wszystko samo się ułoży. Tymczasem miłość bez dojrzałości emocjonalnej często przypomina samochód sportowy bez hamulców. Dużo energii, dużo pasji, dużo impulsów… ale przy pierwszym ostrzejszym zakręcie łatwo wypaść z trasy.
Dojrzałość emocjonalna ujawnia się szczególnie w momentach kryzysowych.
Wtedy, gdy partner mówi coś trudnego. Gdy pojawia się zazdrość. Gdy jedna osoba potrzebuje bliskości, a druga przestrzeni. Niedojrzałość emocjonalna bardzo często objawia się próbą kontrolowania partnera, obrażaniem się, manipulacją, karaniem ciszą albo uciekaniem od rozmowy. Z kolei dojrzałość nie polega na tłumieniu emocji, lecz na tym, że człowiek potrafi powiedzieć: „jest mi trudno”, zamiast ranić drugą osobę.
Partner nie jest terapeutą ani rodzicem
Jednym z najczęstszych problemów w relacjach jest nieświadome oczekiwanie, że partner uleczy wszystkie dawne rany. Człowiek zaczyna traktować związek jak emocjonalny respirator. Potrzebuje ciągłych zapewnień, ciągłej uwagi, ciągłego potwierdzania własnej wartości. Każdy moment dystansu odbiera jak odrzucenie. Każdą krytykę jak atak na swoją osobę.
Dojrzałość emocjonalna zaczyna się tam, gdzie kończy się przekonanie: „to ty jesteś odpowiedzialny za moje emocje”. Oczywiście partner ma wpływ na nasze samopoczucie, ale nie może stać się jedynym źródłem bezpieczeństwa psychicznego. Relacja dwóch ludzi nie jest szpitalem ratunkowym dla nieprzepracowanych traum, choć często nimi nasiąka.
Osoba dojrzała emocjonalnie potrafi zauważyć własne schematy. Widzi, że jej reakcje nie zawsze dotyczą wyłącznie teraźniejszości. Czasem w kłótni z partnerem odzywa się dawny lęk przed odrzuceniem. Czasem chłód drugiej osoby aktywuje wspomnienia z dzieciństwa. Świadomość tego nie rozwiązuje automatycznie problemów, ale sprawia, że relacja przestaje być areną niekończących się projekcji.
Konflikt nie niszczy relacji. Sposób przeżywania konfliktu już tak
Wiele osób boi się konfliktów, ponieważ utożsamia je z końcem miłości. Tymczasem brak konfliktów wcale nie musi oznaczać harmonii. Czasem oznacza jedynie tłumienie emocji, unikanie rozmów i życie obok siebie jak współlokatorzy z eleganckim uśmiechem przy śniadaniu.
Dojrzałe relacje nie są pozbawione napięć. One są zdolne do ich przechodzenia. To trochę jak z mięśniami. Nie wzmacniają się dzięki bezruchowi, lecz dzięki odpowiedniemu napięciu i regeneracji. Podobnie działa więź między ludźmi.
Dojrzałość emocjonalna pozwala odróżnić chwilową emocję od trwałej oceny partnera. Człowiek może być zły, ale nadal kochać. Może być rozczarowany, ale nie musi poniżać drugiej osoby. Może się nie zgadzać, nie próbując wygrać za wszelką cenę.
Najbardziej destrukcyjne w relacjach rzadko są same problemy. Znacznie częściej zabija je pogarda, brak empatii i emocjonalna niedostępność. To właśnie dlatego niektóre pary rozpadają się przez drobiazgi, a inne potrafią przetrwać życiowe katastrofy.
Dojrzałość to umiejętność bycia blisko bez utraty siebie
W wielu relacjach ludzie wahają się między dwoma biegunami. Albo całkowicie stapiają się z partnerem, tracąc własną tożsamość, albo budują mur emocjonalny tak gruby, że nikt nie może się przez niego przebić. Dojrzałość emocjonalna znajduje się gdzieś pomiędzy.
To zdolność do tworzenia bliskości bez rezygnowania z własnych granic. Człowiek dojrzały potrafi powiedzieć „kocham cię”, ale potrafi też powiedzieć „to mnie rani”, „potrzebuję chwili dla siebie” albo „nie zgadzam się na takie traktowanie”.
Relacja przestaje wtedy przypominać emocjonalny taniec dwóch przestraszonych osób, które desperacko próbują uniknąć samotności. Zaczyna przypominać spotkanie dwóch ludzi, którzy wybierają siebie każdego dnia nie z przymusu, lecz z dojrzałej decyzji.
Emocjonalna dorosłość nie pojawia się nagle
Nie istnieje moment, w którym człowiek budzi się rano i staje się w pełni dojrzały emocjonalnie. To proces. Czasem bardzo niewygodny. Wymaga konfrontacji z własnym ego, lękami i mechanizmami obronnymi. Wymaga odwagi, by przyznać: „mam problem z zazdrością”, „uciekam od bliskości”, „boję się odrzucenia”, „ranię, gdy sam czuję się bezsilny”.
Paradoksalnie właśnie taka szczerość buduje najgłębsze więzi. Nie perfekcyjność. Nie romantyczne deklaracje. Nie idealne zdjęcia relacji w mediach społecznościowych. Ludzie najbardziej ufają tym, którzy potrafią być prawdziwi.
Dojrzałość emocjonalna w relacji nie oznacza życia bez błędów. Oznacza gotowość do naprawiania tego, co zostało zniszczone. To trochę jak dbanie o ogród. Nawet najpiękniejsza relacja zarasta chwastami, jeśli nikt się nią nie zajmuje. Potrzebuje uwagi, obecności, refleksji i czasem bardzo trudnych rozmów prowadzonych późnym wieczorem przy zimnej herbacie i zmęczeniu całego dnia.
Moim celem jest inspirować i pomagać w budowaniu szczerych i otwartych relacji rodzinnych oraz partnerskich.