Kobieta

Mam 20 lat i pragnę dziecka. Co ze mną nie tak?

Czy oragnienie dziecka w łodym wieku oznacza, że coś z Tobą nie tak?

To pytanie nie jest tak rzadkie, jak mogłoby się wydawać. Pojawia się gdzieś pomiędzy rozmowami ze znajomymi o studiach, pracy, podróżach i „korzystaniu z życia”. Czasem przychodzi cicho, niemal wstydliwie. Innym razem uderza z ogromną siłą, jako bardzo konkretne pragnienie, które trudno zignorować.

I często zaraz za nim pojawia się drugie pytanie: czy coś jest ze mną nie tak?

Pragnienie, które nie pasuje do schematu

Żyjemy w świecie, który  mniej lub bardziej subtelnie sugeruje pewną „kolejność życia”. Najpierw edukacja, potem rozwój zawodowy, stabilizacja finansowa, podróże, „odkrywanie siebie”. Dziecko pojawia się gdzieś później. Bezpieczniej. Rozsądniej. Bardziej „na czas”.

Dlatego kiedy w wieku 20 lat pojawia się silna potrzeba bycia mamą, łatwo poczuć się jak ktoś, kto wyłamuje się z normy. Jakbyś szła pod prąd. Jakby Twoje pragnienie było… niewłaściwe.

Tylko że emocje i potrzeby nie działają według społecznych harmonogramów.

To nie jest nienormalne, to jest ludzkie

Pragnienie posiadania dziecka nie jest czymś, co można przypisać wyłącznie do konkretnego wieku. To potrzeba, która może wynikać z wielu miejsc: z wrażliwości, z potrzeby bliskości, z chęci tworzenia relacji, z ciekawości życia, z potrzeby nadawania sensu.

Dla jednej osoby pojawi się w wieku 35 lat. Dla innej  właśnie teraz.

To, że czujesz to wcześniej, nie oznacza, że jesteś niedojrzała albo „dziwna”. To oznacza tylko tyle, że jesteś w kontakcie z jakąś ważną częścią siebie.

Pomiędzy pragnieniem a rzeczywistością

Jednocześnie warto zrobić miejsce na coś jeszcze, a mianowicie na refleksję. Nie po to, żeby to pragnienie podważać, ale żeby je lepiej zrozumieć.

Czasem za chęcią posiadania dziecka kryje się coś więcej. Potrzeba bycia potrzebną lub bezwarunkowej miłości. Chęć stworzenia czegoś własnego, trwałego. A czasem też ucieczka przed samotnością, pustką czy lękiem o przyszłość.

To nie są „złe” powody, ale są ważne do zauważenia.

Bo dziecko nie jest rozwiązaniem problemów emocjonalnych. Jest osobą, która sama będzie potrzebowała przestrzeni, uwagi i stabilności.

Dojrzałość to nie tylko wiek

Bycie gotową na dziecko nie ma jednej, prostej definicji. Nie zaczyna się magicznie po przekroczeniu konkretnej liczby lat.

Dojrzałość to raczej zdolność do:
– rozumienia siebie i swoich emocji,
– brania odpowiedzialności,
– budowania stabilnych relacji,
– radzenia sobie z trudnością i zmęczeniem,
– odkładania własnych potrzeb na chwilę na rzecz kogoś innego.

Nie chodzi o to, żebyś teraz udowadniała sobie lub światu, że „już jesteś gotowa”. Chodzi raczej o to, żebyś była wobec siebie uczciwa i ciekawa: co dokładnie mnie do tego ciągnie? czego tak naprawdę pragnę?

Masz prawo czuć to, co czujesz

Najważniejsze w tym wszystkim jest to: Twoje pragnienie nie jest błędem.

Nie musisz go tłumić tylko dlatego, że inni mogą go nie rozumieć. Nie musisz też podejmować natychmiastowych decyzji.

Możesz je obserwować. Możesz o nim rozmawiać. Możesz je oswajać.

Bo dorosłość to nie tylko wybory, które podejmujemy, ale też sposób, w jaki uczymy się słuchać siebie.

I może najważniejsze pytanie nie brzmi „czy jestem normalna?”

Tylko:

co to pragnienie mówi o mnie?

I czego naprawdę teraz w życiu potrzebuję? Dziecka, czy może czegoś, co ono symbolizuje?

To pytanie nie ma jednej dobrej odpowiedzi, ale jeśli dasz sobie czas, żeby je naprawdę poczuć, może zaprowadzić Cię w bardzo ważne miejsce.

Jeśli interesują Cię tego typu tematy – daj znać poniżej w komentarzu. To dla mnie ważna informacja o tym, by pisać więcej tego typu treści dla Ciebie. Dodatkowo jeśli szukasz inspiracji, to zerknij na moje social media:

Spotify  

Youtube

Twój-Psycholog

omar-lopez-vTknj2OxDVg-unsplash-1024x683 Mam 20 lat i pragnę dziecka. Co ze mną nie tak?

Moim celem jest inspirować i pomagać w budowaniu szczerych i otwartych relacji rodzinnych oraz partnerskich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *